<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Fiasko jednej wizyty”> 
<author_1=”Marian Podkowiński”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="2">
<date=”1954-02-25”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Cała ta sfora rewizjonistów i militarystów natychmiast po przybyciu do Berlina udała się na konferencję do pałacu znanego bankiera i przemysłowca Spennratha, jednego z b. kierowników gospodarki wojennej Hitlera, który obecnie w zachodnim Berlinie pełni funkcję przewodniczącego tzw. rady przybocznej do spraw zjednoczenia Niemiec. Jak wiadomo „rada” ta odegrała sławetną rolę w organizowaniu prowokacji 17 czerwca na terenie wschodniego Berlina.
Mimo wysiłków ze strony zachodniego magistratu nie udało się wywołać urzędowego entuzjazmu berlińczyków dla wizyty Adenauera, a jego wyprawa autobusem przez zachodni Berlin zakończyła się zupełnym fiaskiem. Niemało kłopotów mieli organizatorzy tego propagandowego rejsu w robotniczej dzielnicy Wedding. Nawaliło koło autobusu, którym jechał boński „turysta” i policja musiała bacznie strzec kanclerza... przed spojrzeniami zgromadzonej na chodnikach publiczności.
Adenauer wolał nie przyjeżdżać do Berlina w czasie trwania konferencji czterech. Zresztą nie miał też po co, gdyż w trudzie niezjednoczenia Niemiec wyręczyli go dzielnie trzej ministrowie. Jego obecna wyprawa do Berlina miała na celu i podjudzanie szowinistycznych i rewizjonistycznych elementów do nowych prowokacji przeciwko NRD, aby nie dopuścić do i odprężenia politycznego w Berlinie, odprężenia, jakiego oznaki niewątpliwie zarysowały się nawet w zachodnim Berlinie w trakcie konferencji.
Mimo całej scenerii i olbrzymiej propagandy prasowej wizyta Adenauera w Berlinie się nie udała.
Reklamowane od kilku dni przemówienie Adenauera w hali radiowej „Funkturm” przeszło w zupełnej niemal obojętności. Próba zorganizowania „manifestacji na cześć kanclerza” na ulicach wiodących do Funkturmu spaliła na panewce. W wielkiej hali w Funkturm zebrało się raptem 2.000 ludzi. Zebrali się i tacy, którzy dotąd nie mogą pogodzić się z klęską Hitlera i ciągle jeszcze marzą „o dobrych czasach” w III Rzeszy, i tacy wreszcie, którzy chcieli zaspokoić zwykłą ciekawość.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>

